Stacje regionalne, stacje agonalne...
Planując wyjazd do miłej mi kobiety, rozpatrzyłem wiele możliwości dojazdu. No, ale ponieważ z pustego to i Salomon się nie odleje, jak to mawiają - to całe multum pociągów, jakie przecinają Bydgoszcz, na niewiele się zdaje, ponieważ im bliżej akurat tego celu, tym jest ich mniej. To rzecz jasna zaweza bardzo mocno zakres połączeń do wykorzystania, bo najzwyczajniej w świecie w pewnych momentach nie było by do czego jechać. Zwłaszcza, że dworzec w Białymstoku ma "przerwę techniczną" od północy do czwartej nad ranem. To oznaczało by, że ciepły nocleg w oczekiwaniu na poranną przesiadkę, byłby przerwany orzeźwiającym jak i przymusowym spacerem nocnym. Tak gdzieś szacunkowo 4000 rundek wokół zamkniętego dworca, zataczając je niczym w kreskówce gdzie zamyślony główny bohater krąży sobie w koło, wydeptując po pewnym czasie okrągły rów melioracyjny.
Zastanawiające z tymi przesiadkami, można poczuć się jak w jakiejś grze. Second Life? Co przesiadka bardziej na wschód, to tym mniej opcji alternatywnych w podróży. Mam nadzieję, że nocą nie wyłaczają tego bezpłatnego hot-spota wokoło białostockiego dworca.
Ale idzie ku dobremu. Dzięki temu, że PKP PR strzeliły sobie w stopę (a może to świadomy zabieg? O tym za moment), czas podróży z Bydgoszczy do Suwałk osiągnął rekordową wartość ośmiu godzin, pięćdziesięciu ośmiu minut. Można poczuć się jak pionier, jeszcze nikt nie przebył tej trasy szybciej, przynajmniej nie za mojego życia. No, ale czemu się dziwić, jak jedyną oczywistą trasą jest ta przez Warszawę.
Zaraz, chwila, przecież za Olsztynem też są tory! Jasne! Ale tam już się kończy cywilizacja, wilki szczekają dupami z zachwytu nad kompletnym bezludziem, a pks liczy zyski na trasie, która dla kolejowego podróżnika jest lipna, dla mięczaków i zbyt kręta. No przecież jakiś powód musi być - ale żeby nie było, że coś jest dla kolei niemożliwe, to czasem tam jedzie jakiś pasażerski w wakacje. Zabłądził chyba, czy coś...
Może kiedyś wygram w totolotka, kupię jakąś starą lokomotywę i parenaście wagonów - platform i cysternę jako barowy, bo nie ma to jak porcja grochóweczki podczas turystycznych wrażeń. Na platformy ładujemy pasażerów, przy prędkości 30 km/h na łukach mogą wsiadać bez zatrzymania. Dodajmy do tego bilet za dwa złote i indyjski klimat gwarantowany. Miejscówkami oczywiście nie limitujemy. Co by nie irytować zielonych i innych środowiskowych oszołomów lokomotywa będzie miała w środku zamiast silnika parę klatek dla biegających tam ekobzdurologów, którzy w pocie czoła będą tracić życie za doliny rozpusty i inne takie...
Wspomniałem jednak o pewnym ruchu Przewozów Regionalnych. Otóż, przesunęły odjazd pociągu z Warszawy do Białegostoku, tak aby, dbajac o własne podwórko czyli innymi słowy usługi - można było bez długiego czekania przesiąść się na osobowy do Suwałk. Brawo! Z drugiej strony, otworzyło to możliwości dla PKP InterCity, ponieważ jeżdżący z Bydgoszczy do Warszawy od zarania dziejów pośpieszny wreszcie może zdążyć dojechać do Warszawy i zdążyć przed odjazdem InterRegio. Czemu miałby być to świadomy zabieg? Cóż, poradzono sobie dzięki temu z przeludnieniem InterRegio Toruń-Warszawa którym to wyłacznie można było zdążyć na ten do Białegostoku. Który jak widziałem przesiadając się z osobowego z Bydgoszczy, dostawał zastrzyk conajmniej 50 sztuk pasażerów wypełniających już jedynie korytarze, ponieważ toruński folklor zajął do tego czasu wszystko, co można. Tym sposobem PR oddaje IC przebydlenie wagonów i czyni IR do Białegostoku jeszcze atrakcyjniejszym, ponieważ połowę jego załadunku stanowiło dotychczas O2 w stanie nieskompresowanym. Na pewno ktoś to wypełni, bo dotychczas jadąc TLK z Bydgoszczy, można było sobie oglądnąć wspomnienie po IR który dawno odjechał z siódmego peronu i poczekać na inny produkt od firmy PKP IC jadący na wschód.
Zastanowiłem się, jaki los spotka za parę lat stację docelową mojej podróży - Suwałki. Przypomina mi Zamość jeszcze parę lat temu, kiedy to całkiem potrzebny, chociaż lekko obłożony dworzec został przybity dechami na krzyż i wpisany do historii kolei. Wystarczyło skasować dwa pośpieszne, a momentalnie ruch osobowych stał się nieważny a ludzie na pewno (...akurat...) pokochali tłok w mercedesach w wersji 12 siedzeń i szyberdach dla wyższych i stojących. Można się w nich poczuć niczym czołgista wypatrujący celu. Przepraszam, czy kierowca ma lornetkę? Brakuje tym cudeńkom faktycznie sporego działa. Odpowiedni jego wychył na zakręcie poprawiałby stabilność przy wchodzeniu w łuk przy 80 km/h.
Jeżeli przy kasowaniu połączeń kolejowych jest jakaś zasada, to Suwałki trzyma tylko Czesław Miłosz. Pociąg z Litwy do Polski. Tak bardzo międzynarodowy, że do Litwy wjeżdża tylko na jakieś piętnaście kilometrów. Jak Litwini wymyślą sobie niedługo, patrząc co się w tym kraju dzieje, żeby każdy Polak zmieniał nazwisko wjeżdżając do Szestoków - to i ten pociąg zlikwidują. Chcąc ratować stację przed upadkiem powinniśmy wtedy niecnie podpieprzyć parę słupków granicznych i przesunąć je aż do Szestoków, zapraszając przy okazji dywizję Wojska Polskiego na zwiedzanie nowych rubieży, niczym na Zaolziu w czasach międzywojnia. Tam pewnie podupadała stacja Cieszyn, że zrobili taki manewr. Coś w tym musiało być, bo dzisiaj granica jest znów na Olzie, a co się dzieje z polską stacją zobaczcie sami.
Jaki zysk miałby z tego statystyczny pasażer "Miłosza"? Wreszcie internetowy rozkład jazdy pokazałby normalnie jego cenę, bo teraz ze względu na jego szumną międzynarodowość tak się nie dzieje...
Moment, przecież kursuje jeszcze Ekspress InterCity! Tak, z Warszawy aż do Wilna, trzy dni w tygodniu. Niestety, na sześciu kołach obitych gumą. O ludzie, widać Suwałki nie mają dróg tak świetnych jak tory, bo autobusik zręcznie miasto omija...
A popatrzmy, jak to wygląda z Warszawy:
Z przesiadką z arcymiędzynarodowego Miłosza, na którą czeka się w Szestokach tylko 11 minut, do Wilna dostajemy się się po szynach, już pod szyldem nie PR ale LG, w nieco ponad 9 godzin
autobus, który cudownie znika wieczorem w Białymstoku, by o poranku pojawić się w Wilnie, czyni to w 7 godzin.
Tak, kolej jest dla miłośników, wszyscy inni wybiorą szybsze PKP InterFreeOfRailwayVehicle. Jak to ma mówić o stanie kolei, a właściwie administracji która zarządza połączeniami? Maszyniście za daleko od domu i boi się jechać dalej???
Zaraz, zaraz, napisałem, że gumokołowiec znika? Ach tak. Nawet najlepsze rozwiązania szynowe PKP IC nie mają tylko czterech stacji w rozkładzie. Co to oznacza? Że "jechalibyśmy dalej, no ale ktoś kiedyś zbudował tam stacje, ruskie albo niemce, to już głupio by było żeby nie dać wsiąść tym wszystkim chętnym po drodze"? A autobus, jak już wspomniałem, może po cichu jakieś miasto ominąć...
A może to... Teleport? Zapewne, wbrew twierdzeniom w rozkładzie jazdy, PKP IC kupiło autobus bez WC, więc w Białymstoku jest ostatni moment, aby załatwić swoje potrzeby w przydrożnym McDonaldzie (i problem Warsu też z głowy), a potem liczyć, że wszyscy zasną, i łaskawie w Kownie będzie kolejny przystanek na najmilszą chwilę poranka?
No cóż, nie pytaj, co naród może zrobić dla Ciebie, lecz co Ty możesz zrobić dla narodu. Panowie - drezyny na tory! Flaga na tabor i za ojczyznę...
Tagi: warszawa, bydgoszcz, pr, pkp, zamość, białystok, kolej, suwałki, ic
swirowski 2011-06-06 00:57:43
skomentuj (2)
Dziś w temacie: obracanie dziwką na wszelkie pozycje
Moralność wprowadzona do dialektyki jest jak dziwka. Im bardziej odmienia się ją przez przypadki, tym mocniej jest wykorzystywana i poniżana przez te wszelkie filozoficzne koniugacje i możliwości interpretacyjne.
Zajmując się ostatnio kwestiami etyki w wyniku odgórnie narzuconych zadań, dopłynęła do mnie pewna deklaracja humanistów, poczyniona w Amsterdamie, dziewięć lat temu. To wystarczający czas, by ją ocenić, czy została wprowadzona w życie, czy nie. Ale z drugiej strony, jeżeli to miała być deklaracja, czym BYŁ i JEST humanizm... To wszelcy racjonaliści i ateiści nazywający się humanistami sprawili, iż humanistyczna moralność może się czuć znakomicie przez nich wyruchana i to w stopniu pozwalającym zaparkować w jej dupie co najmniej czołg. Nawet lufa by nie wystawała.
Ot, tak pojemna jest ta definicja, albo tak wyidealizowana, że aż niedościgniona.
Cała zabawa polega na tym, że w humanizm wpisuje się różnoraką postępowość, do tego stopnia, że zamienia się w łamanie zasad dla samego ich łamania, pokazując tym samym swoją niby że nowoczesność. Gdyby tak było od wieków, to np. barokowe kościoły trzeba by zburzyć, bo obrażały by wzornictwo kolejnej epoki. Ale nie o to, nie o to, nie o to... wróćmy do sedna. Tak, wiem że u mnie z tym trudno.
Czym jest humanizm w definicji z AmsTHCerdamu, wobec praktyki najgłośniejszych ludzi ostatniej dekady, którzy zwykli uznawać, że go popierają, wypełniają i są humanistami? Popatrzmy.
Uznaje on [humanizm] wartość, godność i autonomię każdej jednostki. Humaniści popierają prawo każdego człowieka do jak największego zakresu wolności, pozostającego jednak w zgodzie z prawami innych.
Ok, czyli to stwierdzenie zgadza się, że eutanazja jest godząca w autonomię jednostki i jej zastosowanie przez humanistę łamie wymienianą zgodę z prawami innych. W tym momencie ludzie popierający "racjonalną" i wręcz racjonalistyczną (Tak zwykłem nazywać idee, które wkraczają do polityki, z właściwym przyrostkiem. Podobnie jak "komunistyczna", "socjalistyczna", "nacjonalistyczna" itd. itp.) ideologię życiową, tegoż sortu "humaniści" - wjeżdżają moralności lufą od czołgu w tyłek. Czekam na rozwój zdarzeń. Zaraz, no tak, jest obejście - przykuty do łóżka, stary i niedołężny, jesteś "roślinką", "kadłubkiem", pustym kontenerem komórek na krew, z zahamowanym procesem myślowym. Nie myślisz, nie jesteś człowiekiem - brawo! Można Cię zatem odłączyć jak przedmiot. Co będzie kolejne? Może odłączyć wszelkich nie myślacych, w sensie zgodnie z racjonalistami? No przecież TO też żyje, ale co z tego, głupie jest, nie dogadamy się z Tobą. Idziemy na kawkę z Dawkinsem, a dla Ciebie prąd się skończył, bye!
No, udało im się już wjechać w dupsko przednim zderzakiem czołgu. Czytajmy dalej.
Humaniści mają obowiązek dbania o ludzkość, w tym przyszłe pokolenia. Humaniści uważają moralność za wrodzony element ludzkiej natury oparty na zrozumieniu i trosce o innych, nie potrzebujący zewnętrznego sankcjonowania.
Dlatego też, dbając o ludzkie pokolenia, które mogą żyć w tłoku, dokonujemy aborcji. No przecież TO też nie jest człowiekiem. Zrozumienie i troska o innych? Pewnie - zrozumcie tą samotną, niedoszłą przyszłą matkę, przecież jej się należy troska, a najprościej zapewnić ją skrobaczką. Panowie, czapki z głów. Czołg wystaje już tylko tyłem, zakopał się w dupsku moralności już całą wieżyczką.
Stosuje on [humanizm] zdobycze nauki twórczo, a nie destrukcyjnie.
Co można stworzyć z zeskrobanego płodu?
Humaniści wierzą, że rozwiązanie problemów świata dokona się dzięki ludzkim myślom i czynom, a nie nadprzyrodzonej interwencji.
Zgapili od Chińczyków. Na pewno wcześniej jak od 2002 roku rozwiązują problem świata polegający na nadmiernej liczebności swojego narodu. Aż huczy. I strzela.
Niesamowite, że to człowiek morduje, nie Bóg. Człowiek, ten sam, który mi tu pitu-litu wcześniej o prawie do jak największego zakresu wolności w zgodzie z prawami innych. Morduje starców i nienarodzone dzieci. Prawo do życia nie jest prawem? W takim razie jakie problemy może rozwiązać humanizm, który takich praw nie uznaje? Głód na świecie? Przecież te murzynki cieńsze niż CD-Romy nie mają prawa żyć, bo życie nie jest prawem! Wojny? Życie nie jest prawem... Może represje na Białorusi? Tak! Niech nie przeszkadzają im tam głosować, zakrzyknie humanista. No, chyba że będą od razu zabijać, bo życie nie jest prawem.
Humanizm opowiada się za stosowaniem metod naukowych i wolnego dociekania w rozwiązywaniu problemów ludzkości, uznając jednocześnie konieczność stosowania zdobyczy naukowych zgodnie z ogólnoludzkimi wartościami. Nauka bowiem daje nam środki, a ogólnoludzkie wartości wyznaczają cele.
Nie wiem więc już, jakie to są wartości... Ale patrzcie! Tam w dupie siedzi wielki czołg!
Humanizm jest niedogmatyczny, nie narzuca nikomu żadnego credo.
I dlatego panowie, strzeliliście sobie w stopę i wprowadziliście sobie do du... dobra, już nie będę. Stawiacie na wiedzę. A wiedza jest śmiertelnym przyjacielem, jeżeli nikt nie wyznacza zasad, jak to ujął niegdyś wokalista King Crimson w utworze "Epitaph".
Więc nie pieprzcie mi Dawkinsy i inne podobne, że jesteście humanistami. Jak na razie główną ich zasadą jest brak zasad. Sprzeczne ze sobą mrzonki. Jeżeli to popieracie, jesteście tak samo nielogiczni.
Chcecie wciąż się nazywać humanistami? To albo ci z AmsTHCerdamu się pod was podszywali, albo jest dokładnie odwrotnie.
Tagi: moralność, ateizm, humanizm, racjonalizm, czołg
swirowski 2011-01-28 21:12:30
skomentuj (1)